Wiedza, sława, bogactwo. Skąd borą się ludzie bogaci? Są tacy, którzy dochodzą do swojego bogactwa uczciwą ciężka pracą, nieuczciwością lub szczęściem, albo też połączeniem tych wszystkich czynników. Jednak najczęściej bogaci po prostu się zwyczajnie rodzą. Nie muszą robić nic, bo już są bogaci.
Pracują na nich firmy rodziców, dziadków i pradziadków, znane od pokoleń, świetnie prosperujące. Bogaty ma teraz za zadanie nie roztrwonić majątku, ale go jeszcze bardziej pomnożyć, rozciągając na pokolenia.
Kiedy ktoś urodzi się bogatym, ma w kieszeni wszystko. Wykształcenie może mieć takie, jakiego tylko zapragnie, ponieważ stać go na to. Może skończyć wybrana szkołę najlepszą na świecie, może też wybrać ścieżkę kariery, która nie jest koniecznie związana z biznesem jego przodków. Stać go na to. Stać go na introwertyzm, ekstrawertyzm, na muchy w nosie, na fochy gdzieś tam. Stać go na wiele rzeczy. Przykro jednak patrzeć na to, jak niektórzy bogaci nie wykorzystują tego, co mają, we właściwy sposób. Nie mam już nawet na myśli tego, że muszą się dzielić z biednymi, ale o tym, że mogą wykorzystać pieniądze dla własnego dobra, dla własnej wiedzy, mądrości i zdrowia. Tymczasem zdarza się, że oni wpadają w nałogi, są ich więźniami.
Taki bogaty człowiek powinien być od małego kształtowany przez swoich rodziców, ku temu, aby szukał własnego rozwoju, a aby wykorzystywał go nie tylko dla samego używania, ale aby dążył do pewnego dobra, do czegoś, co może dać radość, a nie tylko chwilowe zamroczenie rzeczami, przedmiotami, zabawkami tego świata.
mks
nie mamy podobnych .









