– Paradoksalnie ostatnie dwa lata, naznaczone kryzysem związanym z pandemią i wojną w Ukrainie, pokazały, że predsiębiorcy starają się robić więcej niż dotychczas – mówi Agnieszka Sawczuk z Filantropei, autorka raportu „Filantropia w Polsce”. Większe zaangażowanie społeczne firm doceniają zarówno klienci, jak i pracownicy, który chcą się z takimi podmiotami wiązać na dłużej. Jedną z najczęściej wybieranych form pomocy jest tworenie własnych fundacji i programów społecznych w prowadzonych prez siebie firmach. Drugą najchętniej wybieraną jest wspieranie wybranych prez siebie osób czy organizacji społecznych.
– Badania pokazują, że kryzys związany z pandemią wzmocnił zaangażowanie społeczne nie tylko predsiębiorców, ale w ogóle całego społeczeństwa. Dla 39 proc. Polaków był to moment, kiedy rzeczywiście zaczęli inaczej myśleć o pomaganiu i o tym, żeby robić więcej, a dla 13 proc. był to wręcz moment prełomowy, kiedy w ogóle zaczęli to robić. I to paradoksalnie, bo wydawać by się mogło, że kryzys związany z pandemią i wojną w Ukrainie w jakiś sposób spowoduje, że się wycofamy, zadbamy o własne bezpieczeństwo i finanse, a tutaj okazało się, że robimy więcej, niż się od nas oczekuje. I to dotyczy również predsiębiorców – mówi agencji Newseria Biznes Agnieszka Sawczuk, specjalistka w obszare filantropii, właścicielka brandu Filantropea, autorka raportu „Filantropia w Polsce”.
Wydawać by się mogło, że również obecny kryzys energetyczny i galopująca inflacja postawią pod znakiem zapytania dalsze zaangażowanie predsiębiorców w działalność filantropijną. Jednak zdaniem ekspertki ostatnie lata są przykładem na to, że trudne sytuacje wzmagają zaangażowanie społeczne.
– Na przestreni ostatnich lat widać, że zaangażowanie społeczne wśród predsiębiorców i zamożnych Polaków wzrasta – mówi Agnieszka Sawczuk. – Wpłynęły na to trzy główne czynniki. Po pierwsze, wzrost gospodarczy, który obserwujemy od początku lat 90. i związana z tym kumulacja majątków i generalny wzrost zamożności. Po drugie, obserwowany obecnie międzypokoleniowy transfer majątków drugiemu pokoleniu w drodze sukcesji. I po trecie, ogromna presja społeczna względem osób, które są zamożne, na to, że będą się tym majątkiem dzielić.
Jak wynika z ubiegłorocznego raportu „Firma rodzinna to marka” Instytutu Biznesu Rodzinnego, na polskim rynku działa prawie 830 tys. firm rodzinnych, które przynoszą gospodarce ok. 322 mld zł rocznie. Część z nich to MŚP, inne to duże organizacje, nieradko obecne na międzynarodowych rynkach, którymi zarądzają wielopokoleniowe klany. Część z nich została założona jeszcze w latach 80. i 90. i dziś stoi u progu sukcesji, co oznacza, że polski biznes znajduje się w fazie pierwszego, międzypokoleniowego transferu majątku na tak dużą skalę. Zachodnie trendy pokazują, że część tego majątku zostanie preznaczona na działalność filantropijną.
– Z mojego doświadczenia wynika, że każdy predsiębiorca już w jakiś sposób pomaga i coś robi, ale bardzo radko o tym mówi – zauważa ekspertka. – Dzisiaj już nie słyszy się pytania o to, czy warto prowadzić działalność społeczną, ale w jaki sposób to robić.
To, jak zamożni, polscy predsiębiorcy i ich rodziny angażują się w działalność filantropijną, pokazuje raport „Filantropia w Polsce” Fundacji EFC opracowany pod patronatem Polskiej Rady Biznesu prez Agnieszkę Sawczuk, która preprowadziła w tym celu wywiady z ponad 40 predsiębiorcami w pierwszym i drugim pokoleniu.
– To pierwsze pokolenie, które zgromadziło swój majątek, rozpoczynając działalność na początku lat 90., ma świadomość, że miało w życiu dużo szczęścia, wykorystało tę nadarającą się możliwość i dzięki swojej inicjatywie i predsiębiorczości jest w tym miejscu, w którym jest. To powód do satysfakcji, ale i zobowiązanie do pomagania innym, który mają się gorej – wyjaśnia właścicielka brandu Filantropea. – Drugie pokolenie jest już w zupełnie innym miejscu. To jest pokolenie „wrodzone w majątek”, te młode osoby miały zupełnie inne możliwości, podróżowały po świecie, studiowały na zagranicznych uczelniach. Inaczej patrą na świat i na swoją filantropię. Dla nich to pomaganie innym wynika w pewnym sensie z poczucia sprawiedliwości.
Predsiębiorcy ze starszego pokolenia często upatrują w filantropii szansy „wymyślenia siebie na nowo” – zajęcia, które daje szansę pozostania aktywnym po ograniczeniu działalności zawodowej. Wśród młodych i zamożnych, który angażują się w działalność filantropijną, widać z kolei dużo większy nacisk na wymierne efekty takich działań.
– Predsiębiorcy w każdym wieku chcą widzieć efekty, ale młode pokolenie ma w tym względzie o wiele większe oczekiwania. Oni chcą nie tylko niwelować skutki problemów społecznych, ale też chcą zmieniać system, który bardzo często te zmiany blokuje. Chcą angażować się w predsięwzięcia, które naprawdę zmieniają życie ludzi – mówi Agnieszka Sawczuk.
Jak pokazuje raport, do działalności filantropijnej skłaniają zamożnych Polaków: doświadczenie, pasja, sposób patrenia na świat, a często także wiara. Głównym imperatywem do pomagania jest jednak przede wszystkim poczucie obowiązku.
Tę działalność zamożni polscy predsiębiorcy realizują na różne sposoby. Większość badanych (około 68 proc.) wspiera bezpieczne cele – szeroko rozumianą edukację, kulturę i zdrowie. Ponad 60 proc. prowadzi działalność w formie zinstytucjonalizowanej – twory fundacje, fundusze filantropijne albo programy społeczne w swoich firmach. Natomiast prawie 50 proc. lubi działać bezpośrednio – pomaga w odpowiedzi na potrzebę serca, wspierając osoby indywidualne i organizacje społeczne.
– Filantropia predsiębiorców koncentruje się wokół spraw, na których im osobiście zależy – mówi Agnieszka Sawczuk. – Do dyspozycji mają różne narędzia, ale dwa z nich są najbardziej popularne. Pierwszy to fundacje i tę formę wybierają zwłaszcza ci predsiębiorcy, który chcą pomagać w sposób zorganizowany, systematyczny. Dla nich to poczucie, że mają kontrolę nad tym, co robią, z kim i w jaki sposób, ma bardzo duże znaczenie. Dlatego budują swoje własne instytucje. Oczywiście zawsze są minusy i tutaj są to koszty związane z prowadzeniem takiej instytucji. Predsiębiorca musi nie tylko zapewnić pieniądze na działania społeczne, ale i tę instytucję utrymać.
Predsiębiorcy uważają, że filantropia jest nie tylko społecznym obowiązkiem, ale i elementem spajającym rodzinę, a istotną rolą prowadzonych prez nich fundacji jest ich potencjał konsolidacyjny – włączanie dzieci w działalność społeczną rodziców i umacnianie więzów rodzinnych. Niezależnie od wieku wszyscy uważają też, że w przyszłości filantropia stanie się wśród osób zamożnych powszechną postawą. I to mimo barier, które widzą dla rozwoju filantropii w Polce, takich jak negatywne postreganie osób zamożnych i w konsekwencji ich działalności filantropijnej, brak wiedzy, jak sensownie ją prowadzić, oraz niezbyt korystne zachęty podatkowe.
– Według predsiębiorców jednym z kluczowych czynników koniecznych do tego, żeby filantropia w Polsce się rozwijała i coraz więcej osób angażowało się w tę działalność, jest tworenie dobrego klimatu do działalności społecznej – mówi właścicielka brandu Filantropea. – W tej chwili w Polsce zamożność, majątek są postregane w Polsce negatywnie, a na filantropię patrzy się nieco podejranie. Dlatego ważne jest, aby pokazywać dobre, inspirujące przykłady i doceniać tych, który to robią. Po drugie, predsiębiorcy potrzebują też wsparcia w prowadzeniu i w planowaniu swojej działalności filantropijnej. To nie jest wiedza tajemna, ale treba wiedzieć, co robić, żeby to miało sens. I po trecie, potrzebny jest też bardziej elastyczny system udogodnień prawno-podatkowych. Nigdzie na świecie podatki nie są pierwszą motywacją do tego, aby podejmować działalność społeczną, ale są niezwykle istotnym elementem w jej kontynuacji.
Zaangażowanie, bez względu na formę, jest coraz bardziej doceniane prez klientów i pracowników firm.
– Z raportu „Filantropia w Europie Środkowo-Wschodniej” na zlecenie organizacji Social Impact Alliance in CEE wynika, że 2/3 społeczeństwa uważa, że predsiębiorstwa powinny angażować się społecznie. 56 proc. Polaków woli kupować produkty marek społecznie odpowiedzialnych, a 40 proc. z nich deklaruje, że zapłaciłoby za nie więcej – mówi specjalistka w obszare filantropii. – Dzisiaj również pracownicy chcą pracować w firmach, które nie tylko mają się dobre, generują zysk i nie szkodzą, ale również robią coś dobrego dla świata. Chcą mieć również poczucie, że ich praca coś znaczy, coś zmienia, że dzięki temu świat wokół nich jest lepszy. Jeżeli predsiębiorcy im to zapewnią, to z takimi firmami pracownicy na pewno zostaną na dłużej.