Data publikacji: 2018-10-22
Oryginalny tytuł wiadomości prasowej: Niezmordowany podróżnik przejechał rowerem przez Himalaje. Pokonał 1300 km
Kategoria: Styl życia, LIFESTYLE
Marcin Korzonek przez ponad miesiąc przemierzał samotnie w Indiach najwyższe pasmo górskie świata.

Marcin Korzonek przez ponad miesiÄ…c przemierzaÅ‚ samotnie w Indiach najwyższe pasmo górskie Å›wiata, wjeżdżajÄ…c na dwóch kółkach na cztery przełęcze o wysokoÅ›ci powyżej 5000 m n.p.m. ÅapiÄ…c Å‚apczywie każdy oddech, walczÄ…c z chÅ‚odem, wiatrem i wycieÅ„czeniem organizmu. Jego bilans to 1300 km przejechanych w poziomie, ponad 18 km w pionie i 24 dni czystej jazdy. – WÅ›ród podróżników znane jest powiedzenie: "Indie siÄ™ kocha albo nienawidzi". A już w Himalajach bywa szczególnie ciężko, podczas takiej wyprawy najbardziej liczÄ… siÄ™ strategia i mocna psychika – opowiada globtroter.
WielotysiÄ™czne przełęcze, rzadkie powietrze, mróz w nocy i palÄ…ce sÅ‚oÅ„ce za dnia, pustynny teren na odludziu, potworne przewyższenia oraz groźba choroby wysokoÅ›ciowej. Nie brzmi to jak najlepszy plan na wakacje, prawda? Innego zdania jest Marcin Korzonek, wrocÅ‚awski podróżnik z ponad 20-letnim doÅ›wiadczeniem, instruktor turystyki rowerowej, dziennikarz i informatyk. Dla niego im trudniej, tym wiÄ™ksze adrenalina i emocje! W ciÄ…gu 20 lat zorganizowaÅ‚ 17 wypraw rowerowych, odwiedzajÄ…c 40 krajów – najczęściej w Azji, ale też w Afryce. I wÅ‚aÅ›nie wróciÅ‚ z najnowszej, jednej z najtrudniejszych.
W ramach wyprawy Kross the Himalaya 2018 przez prawie miesiÄ…c samotnie przemierzaÅ‚ na dwóch kółkach himalajskie szczyty w indyjskim rejonie Ladakh, zwanym maÅ‚ym Tybetem. WyjechaÅ‚ 16 sierpnia, a do Polski wróciÅ‚ w ostatnich dniach wrzeÅ›nia. PrzejechaÅ‚ w tym czasie sÅ‚ynne i ekstremalnie niebezpieczne trasy Srinagar-Leh (434 km) i Leh-Manali (480 km), pokonujÄ…c 10 przełęczy poÅ‚ożonych na wysokoÅ›ci powyżej 3000 m n.p.m., w tym cztery – Khardung La, Chang La, Tanglang La i Lachulung La – powyżej 5000 m n.p.m.
Skąd wybór tak ekstremalnego miejsca na ekspedycję? To proste – ambicja, bo dla rowerzysty to była tak trudna misja jak zdobycie ośmiotysięcznika dla himalaisty.
Księżycowy krajobraz, błoto i wraki
Korzonek najpierw zameldowaÅ‚ siÄ™ z rowerem w indyjskim Kaszmirze, najbardziej niespokojnym stanie Indii. – Jeszcze w 1999 roku w przygranicznym rejonie Kargil walczyÅ‚y tam ze sobÄ… wojska indyjskie i pakistaÅ„skie, a wojna pochÅ‚onęła ponad 1000 ofiar. Dlatego do dziÅ› posterunki i żoÅ‚nierze sÄ… w tej okolicy wszÄ™dzie, a zagraniczni turyÅ›ci muszÄ… meldować siÄ™ w check-pointach – relacjonuje.
Za pierwszy cel obrał przełęcz Zoji La o wysokości 3500 m n.p.m., oddzielająca zieloną kaszmirską dolinę od surowego i pustynnego Ladakhu. Ale to były tylko wprawki i stopniowo, przejeżdżając przez coraz to wyższe przełęcze, zwiększał tempo. W zasadzie cała wyprawa przebiegła tak jak to sobie zaplanował. Tylko raz z powodu ogromnej wysokości i nieświeżego dania kuchni lokalnej dokuczały mu rozstrój żołądka, ból głowy oraz brak snu. Ale wystarczył dzień przerwy na aklimatyzację i był gotowy do jazdy.
– Ogólnie droga byÅ‚a ciężka, chociaż w 80 procentach asfaltowa. Nigdy nie zapomnÄ™ cudownych widoków w tym surowym krajobrazie. W wÄ…skich dolinach, otoczonych stromymi piaskowymi zboczami natura wyrzeźbiÅ‚a fantazyjne ksztaÅ‚ty: szpikulce, wieże, a nawet Å‚uki. Czasami pokryte górskim pyÅ‚em skaÅ‚y przypominaÅ‚y sceneriÄ™ jak z Księżyca. ZaskoczyÅ‚y mnie tylko deszczowa pogoda, bÅ‚oto i duża wilgotność powietrza, co latem praktycznie siÄ™ w tej części Himalajów nie zdarza – tÅ‚umaczy Marcin Korzonek.
Grunt to dobrze przygotowany ekwipunek. W sakwach rowerowych upchał więc 30-kilogramowy bagaż, w tym namiot, jedzenie liofilizowane, niezbędne leki wraz z tabletkami na chorobę wysokościową, które na szczęście się nie przydały i potężne zapasy wody. Dodatkowo ratował go panel słoneczny.
– Jestem z siebie zadowolony jeÅ›li chodzi o kondycjÄ™ i strategiÄ™ jazdy. Nigdy nie pozwalaÅ‚em sobie na nocowanie na wysokich przełęczach, bo to przepis na tragediÄ™. W ten sposób codziennie daÅ‚em radÄ™ przemierzać dziesiÄ…tki kilometrów na ostrych przewyższeniach. Nawet jadÄ…c z mocnym wiatrem uderzajÄ…cym w twarz. A nic nie frustruje rowerzysty bardziej niż taka walka z niewidzialnym przeciwnikiem. UdaÅ‚o siÄ™ też uniknąć poważnych awarii, mój trekkingowy model roweru KROSS Trans 11.0 spisaÅ‚ siÄ™ bez zarzutu – mówi.
Nie wszyscy w tym wysokogórskim regionie radzili sobie równie dobrze. Podczas pokonywania przełęczy Khardung La (5350 m n.p.m.) na jego oczach stracił przytomność pewien Hindus, którego ocuciła za pomocą butli tlenowej… spotkana przypadkowo grupa Polaków. A widząc w Himalajach rodaka z polską flagą dumnie przytwierdzoną do rowerowej sakwy, zgotowała mu oczywiście uroczyste powitanie. Zdjęciom i rozmowom nie było końca. Innym razem na odcinku Gata Loops na wąskich himalajskich serpentynach, tuż nad przepaścią, przewróciła się wojskowa ciężarówka. Oznaczało to wielogodzinną operację odblokowywania trasy, na szczęście wrocławski poszukiwacz przygód jakoś się przecisnął. Tylko po to, żeby tuż przed metą w Manali natknąć się na wywrócony ambulans.
– W ciÄ…gu caÅ‚ej wyprawy widziaÅ‚em 7 starych wraków aut i motocykli. A z krÄ™tych dróg w regionie Ladakh potrafiÄ… spadać caÅ‚e autobusy, co czÄ™sto koÅ„czy siÄ™ Å›mierciÄ… wszystkich pasażerów – wyjaÅ›nia.
Salut i szacunek dla żelaznej determinacji
Trudniejszymi momentami okazaÅ‚y siÄ™ także noce, które w wiÄ™kszoÅ›ci spÄ™dziÅ‚ w namiocie. Temperatura potrafiÅ‚a spaść poniżej zera, woda w bidonach zamarzaÅ‚a, a na namiocie pojawiaÅ‚ siÄ™ szron. Ale Å›nieg zobaczyÅ‚ tylko w wyższych partiach gór i szczęśliwie nie musiaÅ‚ siÄ™ przez niego przedzierać. W ciÄ…gu dnia termometr wskazywaÅ‚ od 4 do 20 stopni Celsjusza. Czasami gdy droga okazywaÅ‚a siÄ™ wyciÄ™tÄ… w zboczu góry półkÄ…, konieczny okazywaÅ‚ siÄ™ nocleg w prywatnych kwaterach w najbliższej wiosce.Â
Ten śmiałek spotykał różnych towarzyszy drogi – Belgów, Holendrów, Francuzów, Bułgarów czy Słoweńców. Najmniej naliczył rowerzystów, a najwięcej turystów podróżowało przez Ladakh motorem. Wszyscy kibicowali niezmordowanemu Polakowi, tak samo jak miejscowa ludność. Chętnie się z nim fotografowała i z uznaniem klepała po plecach. Mimo, że większość nie miała pojęcia gdzie leży Polska i wskazywała np. na… Amerykę Południową.
– Najbardziej żywioÅ‚owo reagowali wÅ‚aÅ›nie motocykliÅ›ci, zatrzymujÄ…c siÄ™ i z szacunkiem wykonujÄ…c przy mnie „salutâ€. SÅ‚yszaÅ‚em, że jestem czÅ‚owiekiem z żelaza i to niezwykle dodawaÅ‚o mi otuchy – Å›mieje siÄ™ Korzonek. – Bo najważniejsza jest odporność psychiczna. Gdy czÅ‚owiek zorientuje siÄ™, że znajduje siÄ™ sam w najwyższych górach Å›wiata, brakuje mu tlenu, dokucza chłód, nie ma łącznoÅ›ci internetowej i telefonicznej, to w gÅ‚owie pojawiajÄ… siÄ™ różne czarne wizje. Åato wtedy wymiÄ™knąć – podsumowuje.
Więcej na temat wyprawy Kross The Himalaya 2018 można przeczytać na oficjalnym profilu podróżnika na Facebooku.
źródło: Biuro Prasowe
Załączniki:
Hashtagi: #Styl życia #LIFESTYLE