Data publikacji: 2017-01-31
Oryginalny tytuł wiadomości prasowej: Skitouring – z jaką lampką na wyprawę?
Kategoria: Styl życia, LIFESTYLE
Cudowne widoki, dziewicze tereny i uczucie odkrywania czegoś nowego – skitouring, czyli połączenie wędrówki po górach i zjazdu, wciąż zyskuje na popularności. Jakie oświetlenie wybrać, by wyprawa odbyła się bezpiecznie?

Wędrówka po górskich szczytach, z dala od popularnych punktów widokowych, często niedostępnych dla preciętnego turysty – skitouring kusi obietnicą przygody. Ta wymaga wyposażenia w niezbędny spręt – odpowiednie narty, foki, kijki, ale też zapewniające bezpieczeństwo oświetlenie. Czym powinno się charakteryzować?
Wygodnie i bezpiecznie
Skitouringowe wyprawy wiążą się z rezygnacją z dobre znanych fanom szusowania wygód – tu nie można liczyć na perfekcyjnie przygotowaną, idealnie oświetloną trasę, pozbawioną naturalnych preszkód. Szybkie dostreżenie tych ostatnich umożliwi bezpieczne podejście i zjazd, pozwoli ochronić spręt i nas samych. Kluczowa okaże się tu odpowiednia latarka. Najlepszym wyborem jest zakładana na kask lampka czołowa, która nie ogranicza ruchów i zawsze świeci w odpowiednim kierunku. – Taki spręt powinien być odporny na wilgoć, wstrąsy i upadki, a przy tym lekki – niektóre modele ważą raptem ok. 50 gramów. Ciekawym udogodnieniem jest regulacja kąta głowicy – dzięki niemu światło pada we właściwym kierunku niezależnie od pozycji narciara – mówi Cyprian Lemiech, ekspert ds. oświetlenia prenośnego w firmie Mactronic.
Na długie wyjścia
Wędrówki skitourowców potrafią trwać w nieskończoność – chęć podziwiania niezwykłych krajobrazów sprawia, że tury mogą zająć od kilkunastu godzin nawet do kilku dni. Wybierając oświetlenie warto postawić na modele zasilane bateryjnie – dodatkowe komplety baterii nie ważą wiele, a są lżejsze i wydajniejsze niż powerbanki. – Takie czołówki, zazwyczaj wyposażone w kilka trybów pracy, działają najczęściej na bateriach AAA i potrafią zapewnić światło nawet przez 70 godzin – dodaje Cyprian Lemiech. Na uwagę zasługują także modele wyposażone w odpinany zasobnik bateryjnym – ten, dzięki kablowi predłużającemu, może być chowany do kieszeni lub plecaka, co chroni baterie przed zimnem i pozwala na ich dłuższe działanie.
Dopasowane do potrzeb
Na wyprawie potrzebujemy światła o różnym natężeniu – innego o świcie i w środku dnia, innego też do preglądania mapy. Konieczność ciągłej zmiany trybów potrafi być uciążliwa – uwagę przyciągają czołówki wyposażone w technologię ADS, czyli opcję płynnej regulacji jasności. Advanced Dimming System sprawia, że z łatwością można dostosować moc światła do wykonywanego zadania. Warto też wybierać lampki, które prócz standardowej zimnej barwy światła posiadają dodatkowe źródła światła ciepłego, co zapobiega efektowi powidoku, gdy zachodzi potrzeba przyjrenia się czemuś z bliska.
Na szczyt i z górki
Skitourowcy powinni brać pod uwagę, że oświetlenie niezbędne przy podchodzeniu i przy zjeździe to diametralnie różne sprawy. Warto więc przyjreć się modelom z funkcją Focus. Czym się charakteryzuje? – To bardzo wygodna opcja regulacji rozproszenia światła. Pozwala szybko i sprawnie skupić wiązkę na najbliższej okolicy lub rozproszyć ją, gdy chcemy obserwować rozległy teren – mówi Cyprian Lemiech. Istotna jest także moc samej lampki – o ile przy podchodzeniu sprawdzą się modele o mocy ok. 100 lumenów, to przy zjeździe, gdy treba szybko dostrec preszkody, przyda się już ok. 300 lumenów, co prełoży się nawet na 200 metrów widoczności.
Gotowi na wszystko
Wybierając się na skitouringową wyprawę, należy bezwzględnie pamiętać o dwóch reczach – respekcie względem sił natury i najwyższej ostrożności. Poruszając się po dziewiczych szlakach jesteśmy narażeni na lawiny, przykryte śniegiem skały czy szczeliny w lodowcach. W takie miejsca, szczególnie przy załamaniu pogody, służbom ratowniczym może być wyjątkowo trudno dotreć. Oprócz wpisania się do księgi wyjść, warto więc wyposażyć się w dysk sygnalizacyjny. Działający w technologii LED (nie wytwarający ognia, dymu i gazów), wytrymały i ważący ok. 200 gramów dysk nie zajmuje dużo miejsca w plecaku, działa nawet 60 godzin w temperature do -30 °C i pozwala ekipom ratowniczym szybciej odnaleźć wymagających pomocy narciary.www.mactronic.pl
źródło: Biuro Prasowe
Załączniki:
Hashtagi: #Styl życia #LIFESTYLE