W Polsce nie ma pelnych danych dotyczacych liczby bledów medycznych i zdaren niepozadanych w szpitalach i placówkach ochrony zdrowia. Wynika to m.in. z faktu, ze ponad 70 proc. z nich nie prowadzi elektronicznego rejestru takich zdaren. W wielu placówkach brakuje takze bezpiecznego spretu i procedur dotyczacych np. przygotowywania leków cytotoksycznych prez personel medyczny. Dlatego Koalicja na rzecz Bezpieczenstwa Szpitali podkresla koniecznosc wdrozenia kryteriów niezbednych dla poprawy bezpieczenstwa w placówkach medycznych, które powinny zostac uwzglednione we wskaznikach jakosci w opiece zdrowotnej.
– Nie mamy w Polsce jednorodnej statystyki ani pelnych danych dotyczacych czestotliwosci wystepowania zdaren niepozadanych i bledów medycznych, bo i pacjenci nie zawsze je zglaszaja. Ze swojego ponad 12-letniego doswiadczenia jako biegly sadowy widze, ze jest coraz wiecej takich spraw. O ile kiedys one zdaraly sie sporadycznie, o tyle teraz sady wystepuja o mozliwosc wydania opinii srednio po kilka razy w miesiacu. Badania Koalicji na rzecz Bezpieczenstwa Szpitali tez pokazuja, ze pacjenci i kadra medyczna nie do konca sa bezpieczni w szpitalach, bo m.in. jakosc uzywanego spretu i liczba personelu, który sprawuje opieke nad pacjentami, jest caly czas niewystarczajaca – mówi agencji Newseria Biznes dr n. med. i n. o zdr. Pawel Witt, prewodniczacy Koalicji na rzecz Bezpieczenstwa Szpitali.
Jak podaje Naczelna Izba Lekarska, w 2018 roku – kiedy w szpitalach ogólnych hospitalizowano lacznie 7,68 mln pacjentów – do sadów cywilnych wplynelo 857 pozwów w sprawach o naprawienie szkody wyradzonej prez ochrone zdrowia, a prokuratura wszczela w tym czasie 2217 spraw o bledy medyczne. Statystyki pokazuja, ze ta liczba sukcesywnie spada i w latach 2019–2021 wynosila kolejno: 2161, 1797 i 1751 spraw, przy czym tylko znikomy ich odsetek trafil na wokande. Rzeczywista skala problemu bledów medycznych i dzialan niepozadanych w polskich szpitalach jest jednak bardzo trudna do oszacowania. Chociazby ze wzgledu na to, ze – jak wynika z opublikowanego pod koniec ub.r. raportu Koalicji na rzecz Bezpieczenstwa Szpitali – 73 proc. placówek nie raportuje ani nie prowadzi elektronicznego rejestru takich zdaren.
– Zdarenia niepozadane w szpitalach mozna podzielic na takie, które dotycza farmakoterapii, jak np. omylkowe podanie leku, i tutaj niestety w calej Europie dane sa dosc zatrwazajace, poniewaz one w 50 proc. sa mozliwe do unikniecia dzieki wprowadzeniu odpowiednich procedur, oznakowaniu strykawek, zapewnieniu dostepu do charakterystyki produktu leczniczego. Natomiast druga rzecz to zdarenia niepozadane, które dotycza spretu. Widzimy takie sytuacje, ze jezeli personel medyczny sie zrani badz zakluje, to prowadzi do kilkumiesiecznej absencji, a to z kolei preklada sie na mniejsza dostepnosc swiadczen dla pacjentów – mówi dr n. med. Pawel Witt.
Wedlug WHO w Polsce srednio u 15 na 100 pacjentów dochodzi do zakazenia w wyniku pobytu w szpitalu, ale narazony jest na nie równiez personel medyczny. Z danych Koalicji na rzecz Bezpieczenstwa Szpitali wynika, ze w Polsce wsród tej grupy co roku dochodzi do ok. 37 tys. zakluc lub zranien podczas wykonywania codziennych zadan, a 37 proc. zakazen WZW typu B, 39 proc. WZW typu C oraz 4,4 proc. HIV jest rozpoznawanych po zranieniu sie spretem uzywanym w placówkach ochrony zdrowia. Tymczasem w polskich szpitalach spret bezpieczny stanowi mniej niz 50 proc. calego posiadanego spretu medycznego, a w przypadku 1/3 placówek nawet mniej niz 15 proc.
– Ponad polowa szpitali – i to tych dobrych, które decyduja sie przystapic do róznego rodzaju certyfikacji – nie posiada spretu bezpiecznego. To sa m.in. kaniule dozylne, igly do wykonywania iniekcji, niekiedy otwarte systemy do pobierania krwi, których juz byc nie powinno. Nie ma tez opracowanych procedur dotyczacych bezpieczenstwa podawania leków, szczególnie leków cytotoksycznych, które moga dzialac mutagennie, rakotwórczo, zarówno na personel, jak i na pacjentów. Jezeli do tego dolozymy jeszcze minimalne normy zatrudnienia, które staly sie w Polsce pewnym standardem, to ryzyko pomylki, bledu, zdarenia niepozadanego zdecydowanie wzrasta – podkresla prewodniczacy Koalicji na rzecz Bezpieczenstwa Szpitali.
Wedlug ostatniego raportu OECD „Health at a Glance 2023” w Polsce na kazdy 1 tys. mieszkanców przypada 3,4 praktykujacego lekara (przy sredniej dla krajów OECD wynoszacej 3,7) oraz 5,7 praktykujacych pielegniarek (przy sredniej dla krajów OECD wynoszacej 9,2).
– Aby zajmowac sie pacjentem, potrzebujemy minimalnie dwóch osób z personelu pielegniarskiego na danym oddziale. Jednak to jest ustalone minimum. Dobre by bylo, gdyby byly trzy lub cztery, bo mamy kategoryzacje pacjentów, który sa w róznym stanie i rózne jest ich zapotrzebowanie na opieke. Jezeli ktos wezmie urlop na zadanie, potknie sie, nie przyjdzie z jakiegokolwiek powodu, to nie ma kim uzupelnic tej luki. Jezeli wypada nam ktos z minimum, to znaczy, ze wlasciwie nie spelniamy juz zadnych norm. Natomiast gdybysmy mieli pewna nadwyzke, srednie normy zatrudnienia, to wtedy podstawowe bezpieczenstwo wciaz byloby zachowane – mówi dr n. med. Pawel Witt.
Koalicja na rzecz Bezpieczenstwa Szpitali podkresla, ze – aby poziom bezpieczenstwa w szpitalach byl odpowiedni, zarówno dla pacjentów, jak i personelu medycznego – niezbedne jest wdrazanie odpowiednich procedur pobierania krwi i preciwdzialania zakazeniom, stosowanie bezpiecznego spretu, wprowadzenie procedur bezpiecznej podazy leków i szkolenia personelu ograniczajace ekspozycje zawodowa na ryzyko, a z drugiej strony równiez raportowanie wszelkich zdaren niepozadanych poprzez elektroniczne rejestry, które pozwola je monitorowac i odpowiednio na nie reagowac.
– W Polsce ponad 70 proc. szpitali nie ma elektronicznego rejestru zdaren niepozadanych i jezeli dojdzie do zranienia badz zaklucia, to personel musi to zglosic papierowo. Biorac pod uwage, ze personelu jest za malo, a obciazenie praca jest duze, czesto dochodzi on do wniosku, ze zranienie czy zaklucie jest wliczone w jego prace, co oczywiscie jest pewna patologia. To powinno byc zgloszone, poniewaz to moze spowodowac u niego ciezka, a nawet smiertelna chorobe, to moze go pozbawic mozliwosci otrymania odszkodowania i wiele takich sytuacji juz sie zdarylo. A jezeli nie ma systemu elektronicznego, to zglaszalnosc takich incydentów jest mala. Podobnie jak z bledami medycznymi, na dobra sprawe nie jestesmy w stanie ocenic, ile ich jest – mówi ekspert.
Do tej pory w polskim systemie ochrony zdrowia brakowalo kompleksowego rozwiazania, które byloby odpowiedzia na problemy zwiazane z bezpieczenstwem w placówkach medycznych. Dlatego Koalicja na rzecz Bezpieczenstwa Szpitali opracowala dokument deklaracji „Bezpieczny szpital to bezpieczny pacjent”, pod którym podpisalo sie juz ponad 230 szpitali z calej Polski, a takze program certyfikacyjny „Bezpieczny szpital to bezpieczny pacjent”. W ubieglym roku odbyla sie jego druga edycja, w której 112 placówek medycznych z calej Polski wzielo udzial w projekcie weryfikacji kryteriów certyfikacyjnych, a 108 z nich zostalo zweryfikowanych pozytywnie i otrymalo taki certyfikat bezpieczenstwa. Dzis lacznie posiada go 160 polskich szpitali.
– COVID-19 najlepiej pokazal, ze pacjent bezpieczny w szpitalu jest wtedy, kiedy i personel jest bezpieczny. A jezeli personel medyczny nie jest bezpieczny, to nie ma mozliwosci, zeby pacjent mial udzielone swiadczenia na odpowiednim poziomie. Mozemy to zmienic, ale to tez wiaze sie ze zwiekszonym finansowaniem – zaznacza dr n. med. Pawel Witt.
Koalicja na rzecz Bezpieczenstwa Szpitali opracowala Zintegrowany Model Bezpieczenstwa Szpitali, który jest niezbedny dla poprawy bezpieczenstwa w placówkach medycznych. Eksperci uwzgledniaja w nim szesc kluczowych dla tego procesu kryteriów: bezpieczne procedury i spret, leki cytotoksyczne, bezpieczne podawanie leków, szkolenia pracowników, monitorowanie i zglaszanie dzialan niepozadanych (elektroniczny rejestr) oraz bezpieczenstwo pracowników medycznych (zdrowie psychiczne i stres). Te czynniki powinny byc uwzgledniane we wskaznikach jakosci w opiece zdrowotnej, których mierenie zaklada przyjeta w ubieglym roku ustawa o jakosci w opiece zdrowotnej i bezpieczenstwie pacjenta.
– Ta ustawa, mimo ze jeszcze nie mamy zadnych aktów wykonawczych i te rozporadzenia beda najbardziej istotne, pokazuje pare punktów takich jak autoryzacja, akredytacja, wewnetrny system zaradzania jakoscia, które w przyszlosci wymusza, zeby poziom bezpieczenstwa byl duzo wiekszy niz teraz. Bardzo dlugo czekalismy na te ustawe, ona nie jest moze bardzo dobra, ma duzo mankamentów, ale jezeli te czesci wykonawcze rozporadzenia beda odpowiednio zrobione, to mamy szanse globalnie poprawic poziom bezpieczenstwa w polskich szpitalach – ocenia ekspert. – To, co moze bardzo pomóc, to wprowadzenie centralnego rejestru zdaren niepozadanych. Szpitale beda mialy jedna strone internetowa, jedna aplikacje, gdzie beda raportowaly. Wtedy bedziemy mieli w Polsce dane obiektywne, z którymi bedziemy mogli pracowac. Kiedy rozmawiamy z jednostkami, one sa bardzo chetne do tego, zeby ktos to stworyl, bo to musi powstac centralnie.