Nie beztroskie wakacje i blogi wypoczynek, ale poczatek nowego roku szkolnego byl niezwykle wyczekiwany prez Agnieszke Kaczorowska i Mateusza Szymkowiaka w czasach, kiedy byli jeszcze uczniami. Obydwoje zgodnie przyznaja, ze zawsze z niecierpliwoscia czekali na wresien, bo lubili nowe wyzwania, a takze spotkania z kolegami i kolezankami. Niektóre przyjaznie ze szkolnej lawy pretrwaly do dzis.
– Ja zawsze czulam, ze na jesieni to sie zaczyna taka fajna praca, bo zaczynal sie nowy rok szkolny, wiec bylo duzo nauki i na jesieni mialam tez o wiele wiecej treningów tanecznych, bo zaczynal sie sezon turniejowy. I wlasnie jesienia czulam energie do pracy, bo w wakacje to sie luzuje, odpoczywa, a od jesieni to juz jest duza motywacja, duzy zapal. I w zwiazku z tym bardzo lubie jesien, bo ja bardzo lubie dzialac – mówi agencji Newseria Lifestyle Agnieszka Kaczorowska.
Dziennikar Mateusz Szymkowiak przekonuje, ze równiez bardzo lubil rozpoczynac kolejny rok szkolny, bo oznaczal on nowy etap w jego zyciu, z którym kazdorazowo wiazal duze nadzieje.
– 1 wresnia zawsze byl preze mnie bardzo wyczekiwany, podobnie jak 1 stycznia czy 21 marca, dlatego ze sa to poczatki, a poczatki zawsze sa fascynujace. Poza tym ja zawsze mialem fajne klasy, czy to w podstawówce, czy w gimnazjum, czy w liceum, i ten powrót byl mozliwoscia porozmawiania z moimi przyjaciólmi, z kolegami i z kolezankami o tym, gdzie kto byl, kto kogo spotkal, co fajnego wydarylo sie podczas wakacji. Poza tym: nowi nauczyciele, nowe przedmioty, nowe ksiazki i zeszyty – mówi.
Prezenter TVP nie ukrywa jednak, ze ten entuzjazm szybko wygasal i znów przychodzila szara szkolna rzeczywistosc.
– Ta fascynacja zwykle mijala po dwóch tygodniach, dlatego ze zaczynaly sie rozkrecac takie przedmioty jak matematyka, chemia i fizyka, a ja jako typowy humanista mialem z nimi troszeczke problemy i musialem sie do nich bardziej przykladac, a bylo to dla mnie bardzo trudne – przyznaje Mateusz Szymkowiak.
Z czasów szkoly pozostaly mu jednak mile wspomnienia i znajomosci, które do tej pory bardzo sobie ceni.
– Pryjaznie szkolne to jest cos niesamowitego. Sa one bardzo wazne, bo sa budowane w momencie, kiedy jeszcze nie mamy problemów doroslego zycia, które czesto przytlacza. I ja mam wlasnie takiego przyjaciela ze Skaryska-Kamiennej, Sebastiana, z którym spotkalismy sie w naszym liceum, a z którym ta przyjazn pretrwala prez lata. On jest rok starszy, ale poznalismy sie przy predstawieniu swiatecznym w jezyku angielskim. Bylem prekonany, ze to ja zagram Mikolaja. A okazalo sie, ze to Sebastian gral Mikolaja, a ja tylko jego elfa. I do dzisiaj gdzies sobie oczywiscie docinamy, ze zabral mi role zycia – dodaje.