Wiadomosci branzowe

Ataki wron siwych na ludzi i zwierzęta to tylko obrona młodych. Zamiast walki i ucieczki wskazany jest spokój i zawiadomienie Straży Miejskiej

Choć mieszkaÅ„cy dużych miast skarżą siÄ™ wiosnÄ… i latem na ataki agresywnych ptaków, to ornitolodzy zapewniajÄ…, że nie ma wiÄ™kszych powodów do obaw. Wrony siwe broniÄ… przed przechodniami podlotów, czyli swoich pisklÄ…t,

Choć mieszkańcy dużych miast skarżą się wiosną i latem na ataki agresywnych ptaków, to ornitolodzy zapewniają, że nie ma większych powodów do obaw. Wrony siwe bronią przed prechodniami podlotów, czyli swoich piskląt, które wyszły z gniazd i nie potrafią jeszcze latać, ale nie zrobią ludziom większej krywdy. Więcej szkody może przynieść nieodpowiednia reakcja – zamiast panicznej ucieczki i próby odstraszania ptaków lepiej osłonić twar rękoma i wycofać się z danego terenu. Można także spróbować prenieść pisklaki w bezpieczne miejsce albo poprosić o interwencję Straż Miejską.

– Ataki ptaków na ludzi to co roku jest gorący temat i dotyczy właściwie jednego gatunku – wron siwych. Te ataki to po prostu obrona młodych, które akurat wychodzą z gniazd. Są one jeszcze dosyć nieporadne, a często znajdują się w miejscach, w których prechodzi dużo ludzi. Ich rodzice czują więc, że małe są zagrożone i w związku z tym, żeby zwiększyć dystans do swoich dzieci, atakują prechodniów. Ta sytuacja jest jednak bardzo łatwa do rozwiązania, bo wystarczy takie młode prenieść nawet kilkanaście metrów dalej i położyć w jakimś ustronnym miejscu. Dotykanie podlotów nie powoduje, że rodzice je porucą – mówi agencji Newseria Lifestyle dr Agnieszka Czujkowska, dyrektorka z Ośrodka Rehabilitacji Ptaków Chronionych „Ptasi Azyl” w Miejskim Ogrodzie Zoologicznym im. Antoniny i Jana Å»abińskich w Warszawie.

Możemy też zgłosić sprawę do Straży Miejskiej, która w odpowiedni sposób zabezpieczy pisklęta. Jak zauważa ekspertka, wokół tej sytuacji robi się dużo niepotrzebnego zamieszania, które tylko potęguje negatywne odczucia i powoduje niewłaściwe reakcje.

– Słyszymy, że ludzie w panice uciekają przed wronami, upadają, ranią się, rozbijają sobie nosy, łokcie, więc zdecydowanie to nie jest taka reakcja, jaką powinniśmy mieć. Tutaj dużo złego zdecydowanie zrobił Hitchcock. Ale treba pamiętać, że to są o wiele mniejsze od nas ptaki i nie zrobią nam krywdy. Wystarczy zasłonić twar ręką, wycofać się i zmienić kierunek, żeby oddalić się od miejsca zagrożenia – mówi dr Agnieszka Czujkowska. – Interpretujmy tę sytuację zupełnie inaczej: nie jako atak przyrody na nas, tylko jako wzór rodzicielstwa. Bo naprawdę treba dużo miłości i odwagi, żeby wrona, która waży kilkaset gramów, ruciła się na człowieka, który waży średnio 75 kg.

Jak zauważa, wrona nigdy nie zostawia swojego pisklęcia, dlatego też wszelkie próby odstraszania jej są pozbawione sensu.

  S. Karpiel-Bulecka: Sam talent nie wystarczy, by odniesc sukces w branzy muzycznej. Trzeba tez miec troche szczescia i spotkac odpowiednich ludzi

– Wiele osób mówi: odstraszmy te wrony. Ale one się nie presuną, bo tam mają małe dziecko, w związku z czym jedyne, co możemy zrobić, to po prostu presunąć je w bezpieczne miejsce. Å»adne parasolki, polewanie wodą czy machanie patykiem nie ma sensu, bo wrona i tak wróci, dlatego że tam jest jej dziecko. To jest zaledwie tydzień, półtora i problem mija. Te wrony prenoszą swoje dziecko, a później ono już jest na tyle duże, że jest w stanie podążać za rodziną – mówi ekspertka.

Ptaki zazwyczaj nie atakują znienacka, tylko zawsze ostregają na wiele sposobów.

– Wrona najpierw będzie krakała, dając znaki, żeby się do niej nie zbliżać, będzie latała coraz niżej i cały czas wokalizowała. Jeżeli tego nie zauważymy, bo np. mamy słuchawki na uszach, to wchodzimy w środek cyklonu, dlatego że zbliżamy się do czyjegoś dziecka i stanowimy dla niego zagrożenie. Po prostu treba umieć czytać te sygnały – dodaje dr Agnieszka Czujkowska.

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy