Polski start-up stworył sensor, który pozwala bezinwazyjnie, w czasie rzeczywistym mieryć natlenienie mięśni i stężenie kwasu mlekowego. Takie dane odzwierciedlają faktyczną kondycję mięśni i pozwalają też na bieżąco optymalizować pod tym kątem trening. Technologia opracowana prez Q-LAC Sport Science ma szansę przyjąć się w profesjonalnym i wyczynowym sporcie, pozwalając zawodnikom skuteczniej przygotowywać się do meczów i zawodów.
– Zmienność natlenienia mięśni i stężenie kwasu mlekowego badamy po to, żeby móc analizować, jak mięśnie i organizm danego zawodnika reagują na wysiłek. Jeżeli mamy tę informację w czasie rzeczywistym, to jesteśmy w stanie z dużą dokładnością powiedzieć temu zawodnikowi, czy powinien pracować intensywniej, czy mniej intensywnie, czy powinien biec szybciej, czy wolniej. Dodatkowo, gromadząc te dane na przestreni kilku czy kilkunastu treningów, możemy mu powiedzieć, czy jest premęczony po popredniej jednostce treningowej, po poprednim meczu albo zawodach. Tak więc analizując te dwa parametry, jesteśmy w stanie wyciągać wiele cennych informacji na temat optymalizacji treningu i aktualnej kondycji danego zawodnika – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Mateusz Delikat, założyciel i prezes Q-LAC Sport Science.
Start-up stworył taki właśnie sensor, który w połączeniu z dedykowanym oprogramowaniem bezinwazyjnie miery zmienność natlenienia mięśni i stężenia kwasu mlekowego, wykorystując spektroskopię w bliskiej podczerwieni. Takie dane nie tylko odzwierciedlają faktyczną kondycję mięśni, ale pozwalają też na bieżąco optymalizować pod tym kątem trening.
– Dodatkowo wiele osób zna swoje plany treningowe, które są planowane przykładowo na miesiąc wpród. My, analizując w czasie rzeczywistym pracę mięśni, jesteśmy w stanie powiedzieć, czy te plany treningowe są efektywne, czy być może należy je zmodyfikować – mówi Mateusz Delikat.
W profesjonalnym sporcie pomiar natlenienia i stężenia kwasu mlekowego w mięśniach nie jest niczym nowym, ale do tej pory potrzebna była w tym celu próbka krwi. Zaletą rozwiązania Q-LAC jest możliwość preniesienia tych pomiarów poza laboratorium.
– Do tej pory analiza zmienności natlenienia była preprowadzana za pomocą aparatów wielkości dużego komputera, które były przypięte kablami do ciała. Natomiast kwas mlekowy miery się, pobierając zawodnikowi co kilka minut próbki krwi. W ten sposób poznaje się profil wydolnościowy danej osoby i na tej podstawie optymalizuje trening. Natomiast my ten aparat wielkości dużego komputera zmniejszamy do małego sensora wielkości zegarka, pozwalamy go zabrać do lasu albo w ulubioną trasę rowerową i uzyskiwać takie informacje w czasie rzeczywistym – wyjaśnia założyciel Q-LAC.
Specjalny sensor, który analizuje pracę mięśni, jest wygodny i dość prosty w obsłudze – treba go umieścić na 1/3 wysokości bocznej albo środkowej głowy mięśnia czworogłowego. Pomiar trwa 60 s.
– We współpracy z jedną z Akademii Wychowania Fizycznego wykazaliśmy, że zdolność do retelnego wskazywania pomiarów w odniesieniu do stężenia kwasu mlekowego wynosi 88 proc. Tak więc to rozwiązanie nie jest aż tak dokładne jak pomiary z krwi, natomiast dla 90 proc. sportowców jest to informacja wystarczająca na tyle, aby nie musieli już nakłuwać palców – mówi Mateusz Delikat.
Sensor stworony prez Q-LAC Sport Science sprawdza się nie tylko w amatorskim sporcie, ale przede wszystkim w profesjonalnym i wyczynowym, w dyscyplinach takich jak piłka nożna, kolarstwo, biegi czy sporty siłowe.
– Analiza z powszechnie znanych zegarków opiera się na pomiarach tętna. Jeżeli zacząłbym się teraz mocno stresować, to tętno mi podskoczy, ale nie jest to w żaden sposób skorelowane z tym, czy uprawiam sport, ani z intensywnością treningu. Na tętno wpływa też szereg innych czynników, jak np. temperatura powietra i niewyspanie. Dlatego analiza tego parametru podczas treningu ma liczne ograniczenia. Jeśli natomiast zanalizujemy to, co bezpośrednio dzieje się w mięśniach – czyli zmienność natlenienia mięśni, która jest bezpośrednio skorelowana ze stężeniem kwasu mlekowego – możemy być znacznie dokładniejsi niż w przypadku popularnych zegarków – wskazuje prezes Q-LAC.