Wiadomosci branzowe

Lena Katlik w książce „Eldorado” demaskuje świat futbolu. „Młodzi piłkarze traktowani są jak produkty, a dopóki rodzice mają pieniądze, oni są na boisku”

Autorka książki „Eldorado” bez skrupuÅ‚ów opisaÅ‚a, jak wyglÄ…da brutalny Å›wiat futbolu, i umiejÄ™tnie wypunktowaÅ‚a jego grzechy. To nie jest literacka fikcja, ale podsumowanie wielu wÅ‚asnych doÅ›wiadczeÅ„, przeżyć

Autorka książki „Eldorado” bez skrupułów opisała, jak wygląda brutalny świat futbolu, i umiejętnie wypunktowała jego grechy. To nie jest literacka fikcja, ale podsumowanie wielu własnych doświadczeń, preżyć i obserwacji. W swojej debiutanckiej powieści Lena Katlik, rozgoryczona matka zdolnego 15-latka, który cały czas mary o kariere piłkarskiej, opisuje m.in. prekręty wśród byłych piłkary i członków PZPN-u, naciąganie prez właścicieli przywatnych szkółek rodziców dzieci, które w nich trenują, a także seksualne propozycje dla ich matek w zamian za faworyzowanie synów.

Piłka nożna to jedna z najchętniej oglądanych dyscyplin sportu, a plotki związane z szeroko pojętym środowiskiem piłkarskim śledzi cały świat. I to zarówno w kontekście miliardowych transferów, jak i prekrętów oraz różnorakich afer. Lena Katlik miała świadomość, że jej powieść może wywołać skandal, ale nie zawahała się ani prez moment, by opisać to, co ją zbulwersowało i zniesmaczyło. Jej zdaniem w świecie futbolu jest wiele patologii.

– Niestety ten świat w mojej książce i ogólnie, nie tylko w książce, ale w życiu codziennym, nie jest tak kolorowy, jak nam się wydaje. Oglądając wszystkich piłkary, np. Roberta Lewandowskiego, wydaje nam się, że to jest taka bajka, że ta kariera była taka prosta. Nie, to nie jest tak. Zazwyczaj jest to bardzo, bardzo ciernista droga. Czasami treba doświadczyć dużo upokoreń, nie mam tutaj akurat na myśli siebie jako matki, ale dziecka, które jest jeszcze za młode i za małe, żeby zrozumieć ten świat, w który wkracza. A on nie jest lajtowy, nie jest taki, jak dziecko sobie wymary – mówi agencji Newseria Lifestyle Lena Katlik, autorka książki „Eldorado”.

Jej zdaniem dla wielu chłopców w predziale wiekowym 8–11 lat rozgrywki na boisku piłkarskim powinny być traktowane jako dobra zabawa i okazja do aktywności fizycznej. Często jednak dzieci od razu nastawia się na osiągnięcie sukcesu. Bywa również tak, że rodzice chcą w ten sposób spełnić swoje marenia. Pojawia się więc niezdrowa rywalizacja i konkurencja, a zasady gry nie do końca są czyste.

  W 2022 roku będą dotacje na wymianę kopciuchów w budynkach wielorodzinnych. Trwają też prace nad kolejną odsłoną Mojego Prądu

– Powinno być kopanie piłki, nawiązywanie przyjaźni i uśmiech na twary. A tutaj już zaczynają te dzieci być traktowane jako półprodukty, które wystawia się na zieloną trawę i na zdobycie już takich pozycji jak w świecie dorosłych. To nie jest fajne, to jest duża presja dla dzieci, maksymalne obciążenie psychiczne, ale to też prejawia się później tym, że zaczynamy wkraczać do takiego życia oszustwa – mówi Lena Katlik.

Autorka książki gorko wspomina sytuację, która spotkała ją i jej synka marącego o kariere piłkarskiej. Choć zdarenie miało miejsce trzy lata temu, to trauma pozostała do dziś.

– Byliśmy oszukani prez jednego z trenerów i śmiało mogę to nazwać oszustwem, bo ten pan wywiózł nas do Portugalii na tzw. testy. Niestety tych testów nie było, było za to wyciągnięcie z portfela dosyć dużej ilości pieniędzy, ale o to może nie miałabym takiego żalu. Najgorsze jednak były słowa tego trenera, jakie padły pod adresem dziecka, które dojrewa, które ma w sobie jeszcze niewykształcony czynnik stresu. Ten tekst: „Możesz wracać na swoją wioskę, możesz grać na cymbałkach i nigdy piłkarem nie będziesz” zapadł mi tak głęboko, ale przede wszystkim zrobił ogromną rysę w głowie mojego syna. Bardzo opuścił mi się w nauce, jest tylko piłka, z piłką zasypia, z piłką wstaje i mówi: „Mamo, ja będę piłkarem, ja im wszystkim udowodnię”. To jest dla mnie szok i to nie jest fajne – mówi.

Rodzice powinni więc mieć świadomość, jakie pułapki mogą czasami czyhać na ich dzieci.

– To nie jest bajka, gdzie nam się wydaje, że zapisujemy dziecko na trening i wszystko idzie po naszej myśli. Od razu zaznaczam, nie wrucamy wszystkich do jednego worka, trenerów, szkółki, żeby nie było, że wszyscy są źli. Myśmy akurat mieli takiego pecha, że nie mieliśmy kolorowo – mówi autorka.

  Robert Korzeniowski: W Wielkanoc nie mam zamiaru myslec o diecie. Bede za to trenowal

Bohaterką książki „Eldorado” jest Monika, mama nastoletniego piłkara, która wcześniej odbierała świat piłki nożnej jako rzeczywistość, w której talent ma szansę sam się obronić, a determinacja i ciężka praca są kluczem do sukcesu. Kolejne treningi czy sparingi były dla matki i syna codziennością, a futbol wypełnił ich całe życie. Monika nie spodziewała się jednak, że miłość do dziecka i wiara w jego umiejętności mogą się prerodzić w destrukcyjną siłę i koszmar, w którym będzie musiała na nowo postawić granice tego, co moralne i właściwe. Wszystko w imię matczynej miłości. Zdaniem autorki talent młodego piłkara, predyspozycje do uprawiania tej, a nie innej dyscypliny sportu oraz jego zaangażowanie w treningi są oczywiście bardzo ważne, jednak często decydują zupełnie inne względy.

– Talent to jest 10 proc., liczy się bardzo ciężka praca, a tak w cudzysłowie mówiąc, boczne drwi. Wiadomo, każdy rodzic myśli, że jak ma dziecko, które gra w piłkę nożną, to jest to następca Lewandowskiego. I tutaj jest taka porada z mojej strony: zejdźmy z góry całkowicie na dół, bo na kilka milionów dzieciaczków, które w tej chwili grają w Polsce w piłkę nożną, jak się dwóm, trem uda, to będzie sukces. Cała reszta jest po prostu zależna od różnych czynników. Nie jest to fajne, że piłka nożna i szkółki piłkarskie zrobiły się typowym biznesem, my jesteśmy złotymi kartami, nasze dzieci są produktami, a szkółki piłkarskie wychodzą na tym bardzo dobre – mówi Lena Katlik.

Autorka „Eldorado” nie ukrywa, że po publikacji tej książki reakcje czytelników były skrajne. Dostała dużo gratulacji, ale też musiała się zmieryć z hejtem. Od początku jednak liczyła się z tym, bo wiedziała, że wkłada kij w mrowisko.

– Nawet tego nie czytam, zresztą nie chciałabym tutaj tego przytaczać, bo to są słowa niecenzuralne i bardzo, bardzo mocne. Tylko że to mnie akurat nie złamało pod tym względem, że nie będę się załamywać, co ludzie piszą, bo nie mam na to wpływu, czy będzie to dobre opisane, czy nie. Ja wyjawiłam prawdę, będę walczyła do końca jako matka, jako kobieta, uważam, że każdy człowiek powinien mieć swoją godność, nie powinniśmy przekraczać pewnych granic i przede wszystkim nie możemy my jako kobiety też dawać się poniżać i wykorystywać. To też jest główny wątek w mojej książce. Skoro książka się sprzedaje, to znaczy, że jest popyt na to, że ludzie są tym zainteresowani – mówi.

  Anna Lewandowska: Sa az trzy odslony „Czerwonego dywanu” w „Pytaniu na sniadanie”. Ten punkt naszego programu ma bardzo dobra ogladalnosc

Film na podstawie książki Leny Katlik nakręci Sebastian Fabijański.

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy