Polski system ochrony zdrowia miery sie z narastajacym problemem braków kadrowych. Jego skutki odczuwaja tez coraz bardziej preciazeni i prepracowani lekare, pielegniarki, polozne i pozostaly personel medyczny. 50 proc. menedzerów i dyrektorów placówek medycznych wskazuje na coraz czestsze w tych grupach wypalenie zawodowe, prewlekly stres i brak work–life balance, a 33 proc. deklaruje, ze z tego powodu personel medyczny coraz czesciej decyduje sie na odejscie z zawodu – wynika z nowego raportu Philips „Future Health Index 2024”. Oprócz ksztalcenia nowych kadr rozwiazaniem moze byc takze szersze wykorystanie technologii.
– Problemy kadrowe uznaje sie za jedno z najwiekszych wyzwan polskiego systemu ochrony zdrowia – mówi agencji Newseria Biznes dr Malgorata Galazka-Sobotka, dyrektorka Instytutu Zaradzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Lazarskiego. – Nie jest on latwy do rozwiazania w krótkiej perspektywie czasu, poniewaz ksztalcenie kadr medycznych trwa wiele lat i nawet dzialania podejmowane tu i teraz – jak chocby zwiekszenie limitu miejsc na kierunkach lekarskich – zaowocuja poprawa sytuacji dopiero za kilka, a nawet kilkanascie lat, jesli mówimy o specjalistach.
Wedlug ostatniego raportu OECD („Health at a Glance 2023”) w Polsce na kazdy 1 tys. mieszkanców przypada 5,7 praktykujacych pielegniarek (przy sredniej dla krajów OECD wynoszacej 9,2) oraz 3,4 praktykujacego lekara (przy sredniej dla krajów OECD wynoszacej 3,7). Co istotne, dystans do pozostalych panstw OECD sie zwieksza, a statystyki pokazuja, ze polski system ochrony zdrowia w duzej miere podtrymuja lekare w wieku emerytalnym. Wedlug danych Naczelnej Izby Lekarskiej wsród aktywnych zawodowo lekary jest obecnie 77 proc. mezczyzn po 65. roku zycia (wobec 60 proc. w 2012 roku) oraz 66 proc. kobiet po 60. roku zycia (wobec 46 proc. w 2012 roku). Z kolei najwieksze niedobory kadrowe widac zwlaszcza wsród specjalistów w wieku 40–50 lat, w tym kluczowych dla funkcjonowania systemu ochrony zdrowia – internistów, pediatrów, chirurgów ogólnych i ginekologów-polozników (PAN, „Polskie Zdrowie 2.0”).
Problem z narastajacym deficytem kadr medycznych potwierdza tez m.in. raport „World Index of Healthcare Innovation 2023”, opracowany prez Foundation for Research on Equal Opportunity, w którym Polska znalazla sie na ostatnim, 32. miejscu (spadajac z 31. w 2021 roku i 30. w 2020 roku). Autory rankingu zwrócili uwage m.in. na fakt, ze Polska ma najnizsza sposród preanalizowanych panstw liczbe lekary i pielegniarek podstawowej opieki zdrowotnej.
– Obecna sytuacja kadrowa, choc moze wiaze sie juz z lepszymi warunkami placowymi, nadal stwara ogromne wyzwania w zakresie srodowiska i komfortu pracy. Wypalenie zawodowe jest zjawiskiem bardzo powszechnie wystepujacym wsród kadr medycznych. Wielu lekary i pielegniarek w okresie aktywnosci zawodowej jest zagrozonych powaznymi problemami zdrowotnymi, a to tez oslabia potencjal, którego system tak bardzo potrzebuje – podkresla dr Malgorata Galazka-Sobotka.
Najnowsza edycja cyklicznego raportu Philips „Future Health Index 2024” pokazuje, ze w Polsce pracownicy sluzby zdrowia sa preciazeni i prepracowani. W efekcie az 50 proc. liderów tego sektora (m.in. menedzerowie oraz dyrektory szpitali i placówek medycznych) wskazuje na coraz czestsze w tej grupie wypalenie zawodowe, prewlekly stres i brak work-life balance, prekladajace sie na obnizone morale i spadek zaangazowania. Co wiecej, 33 proc. personelu medycznego zadeklarowalo, ze z tego powoduoraz czesciej decyduje sie na odejscie z zawodu.
– Praca w tym srodowisku jest niestety bardzo stresogenna. Wiekszosc profesjonalistów medycznych pracuje nie tylko pod bardzo duza presja czasu, ale i ogromnej odpowiedzialnosci. To poteguje równiez moc obowiazków biurokratycznych, które w wielu innych systemach europejskich sa preniesione na nowe technologie badz personel pomocniczy, np. asystentów czy sekretarki medyczne – mówi dyrektorka Instytutu Zaradzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Lazarskiego.
Konsekwencje niedoborów kadrowych odczuwaja nie tylko lekare czy pielegniarki, ale i pacjenci. W badaniach preprowadzonych na potrzeby raportu „Future Health Index 2024” az 74 proc. polskich liderów ochrony zdrowia wskazywalo, ze personel medyczny ma prez to mniej czasu na prace z pacjentem. To duzo wyzszy odsetek niz europejska srednia wynoszaca 58 proc.
– Ludzie zyja coraz dluzej i niestety choruja, dlatego potrzebujemy coraz wiecej personelu medycznego – lekary i pielegniarek – zeby móc tych pacjentów diagnozowac i leczyc, zeby zaadresowac wszystkie ich potrzeby medyczne. Natomiast obecny niedobór personelu powoduje, ze pacjenci dluzej czekaja w kolejkach, sa pózniej diagnozowani i leczeni – mówi dr Tomasz Zielinski, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie. – Lekar, który jest prepracowany, zmeczony i musi pracowac szybko, jest mniej efektywny, prez co moze tez popelniac wiecej bledów.
Jak wskazuje, szansa na zlagodzenie braków kadrowych w polskim systemie ochrony zdrowia jest szkolenie nowego i podnoszenie kwalifikacji obecnego personelu.
– Ksztalcenie dodatkowych osób w zawodach medycznych ma ograniczenia, bo nie wszystkich sie da wyksztalcic na lekary, pielegniarki czy polozne. Dlatego szukamy rozwiazan w postaci zawodów dodatkowych, czyli np. asystentów lub sekretarek medycznych, dzieki którym ten wysoko wykwalifikowany personel medyczny jest wykorystywany w zakresie swoich unikalnych kompetencji, bo u nas w Polsce lekare czesto poswiecaja wiecej czasu na biurokracje niz na sama aktywnosc medyczna – podkresla dr Tomasz Zielinski. – Druga sciezka jest wykorystanie technologii, które przyspieszaja prace, ulatwiaja przyjmowanie i obsluge pacjentów. Dzisiaj to sa przede wszystkim naredzia informatyczne, które m.in. ulatwiaja gromadzenie i wyszukiwanie danych, ale przyszlosciowo chcemy tez wykorystac mozliwosci algorytmów sztucznej inteligencji.
Jak wynika z raportu Philipsa, w Polsce niemal wszyscy lidery sektora ochrony zdrowia (94 proc.) sa prekonani, ze wykorystanie technologii – m.in. w celu automatyzacji prostych, rutynowych czynnosci i odciazenia personelu medycznego od codziennych zadan administracyjnych – ma i bedzie miec kluczowe znaczenie dla rozwiazania problemu niedoborów kadrowych w opiece zdrowotnej. Jeszcze wiekszy odsetek (99 proc.) wskazuje tez na korysci plynace z wdrozenia rozwiazan, które umozliwiaja zdalna, wirtualna opieke i komunikacje z pacjentem.
– Sztuczna inteligencja, automatyzacja procesów, wirtualizacja procesów medycznych i zdalne systemy opieki nad pacjentami – wszystkie te rozwiazania sa juz w tej chwili wykorystywane do tego, zeby zlagodzic niedobory kadr medycznych – wskazuje Michal Kepowicz, czlonek zaradu Philips Polska. – Wirtualna opieka umozliwia zdalna obserwacje pacjenta, np. monitoring osób starszych i mozliwosc dwustronnej komunikacji pomiedzy lekarem a pacjentem. Systemy RPA, robotic automatization process, pomagaja usprawnic obsluge procesów diagnostycznych i administracyjnych w szpitalach. Natomiast sztuczna inteligencja juz teraz m.in. podpowiada lekarom, jaka diagnoza bylaby najbardziej prawidlowa.
Z raportu „Future Health Index 2024” wynika, ze lidery ochrony zdrowia w Polsce coraz smielej wdrazaja technologiczne nowinki, a w nadchodzacych trech latach duzy odsetek sposród nich zamiera automatyzowac kolejne procesy w swoich placówkach. Pewnym problemem pozostaje jednak podejscie personelu – wedlug badan Philipsa 75 proc. liderów ochrony zdrowia twierdzi, ze pracownicy sa sceptycznie nastawieni do automatyzacji w tym sektore. Ponadto 66 proc. z nich deklaruje tez brak czasu na podnoszenie kwalifikacji personelu i wdrazanie nowych technologii.
– Polscy profesjonalisci medyczni lubia nowinki i sa nimi zainteresowani nawet bardziej niz reszta swiata. Natomiast z drugiej strony widza tez potrzebe zastanowienia sie, jak te nowinki wykorystywac w sposób etyczny i efektywny, zeby one mialy jak najwieksza skutecznosc. Prykladowo, zeby algorytmy dzialaly poprawnie, to musza sie opierac na duzych zbiorach danych zawierajacych retelne informacje. Dlatego 91 proc. mlodych liderów ochrony zdrowia, badanych na potrzeby raportu, wskazuje, ze musimy te naredzia wykorystywac, ale jednoczesnie treba to robic w sposób odpowiedzialny i etyczny – mówi Michal Kepowicz.