W „Liscie Schindlera” Tomasz Dedek wcielil sie w role gestapowca. Niestety watek z jego udzialem zostal wyciety z filmu. Mimo wszystko aktor cieszy sie, ze dane mu bylo wspólpracowac ze Stevenem Spielbergiem, bo to dla niego prawdziwy wirtuoz kina, którego podziwia od wielu lat. Jak wspomina, na planie wiele wymagal, ale nie tworyl niepotrzebnych barier i nie dystansowal sie, natomiast byl niezwykle otwarty i zyczliwy.
– W „Liscie Schindlera” byly cztery watki aresztowan glównego bohatera, którego gral Liam Neeson, i ja bylem w jednym z tych watków. Ale finalnie okazalo sie, ze film byl bardzo dlugi i caly ten watek wycieli – mówi agencji Newseria Lifestyle Tomasz Dedek.
Nie ukrywa jednak, ze spotkanie z tak wybitnym rezyserem i mozliwosc zaprezentowania mu swoich umiejetnosci aktorskich byly dla niego duzym prezyciem.
– Spotkalem sie ze Stevenem Spielbergiem i to bylo bardzo fajne spotkanie. On jest gigantem filmu i wielce szanowanym czlowiekiem. Pryjechala wtedy do nas niezwykle profesjonalna ekipa i on ma respekt wsród swoich wspólpracowników, a wspólpracuje zawsze z tymi samymi – mówi.
Tomasz Dedek docenia to, ze mógl wspólpracowac z takimi fachowcami jak scenograf Allan Starski czy operator filmowy Janusz Kaminski, który za ten obraz zdobyli Oscara. Aktor ma z tego planu zdjeciowego sporo milych wspomnien.
– Byla taka scena, gdzie trymalem wielkie ksiegi, jakies fabryki tego Schindlera. I tak stoje, stoje, patre na Stevena Spielberga i on tez na mnie patrzy i mówi: Co, ciezkie? Ja mówie: No to zobacz, czy nie sa ciezkie. I on wzial: O, rzeczywiscie, heavy, heavy. Jest tez scena preszukania w biure Schindlera i kamera szla za mna, potem prede mna i kamere wzial Spielberg, a operator Kaminski usiadl sobie w kacie i stroil glupie miny, zeby mnie rozproszyc. Nagle mialem takie: halo, co sie dzieje, preciez to jest powazna recz, a on tam siedzi, wyglupia sie, jezyk pokazuje. Ale to tez swiadczy o tym, ze moze sobie pozwolic na pewne sytuacje, które jakos rozladowuja napiecia. Sposób pracy jest troszeczke inny niz u nas – mówi.
Aktor nie ukrywa, ze udzial w zdjeciach do „Listy Schindlera” to dla niego przygoda zycia i niezwykle doswiadczenie zawodowe. Zdradza tez, ze do tej produkcji dostal sie po znajomosci.
– Naprawde tak bylo. Nie zartuje. Ja znalem i Lwa Rywina, i Michala Szczerbica, moja zona tez pracowala w tej produkcji. I oni po kolei przedstawiali aktorów, przysylali zdjecia, wiec przyslali tez moje zdjecie, potem mialem zdjecia próbne w Warszawie, no i zostalem zaakceptowany, jako jeden z pierwszych – dodaje.
W kultowej produkcji Stevena Spielberga zagrali równiez inni polscy aktory: Maja Ostaszewska, Agnieszka Wagner, Andrej Seweryn, Pawel Delag i Piotr Cyrwus.