Prezenterka przyznaje, ze babcia Maria z Malborka byla jedna z najwazniejszych osób w jej zyciu. Zawsze ja wspierala, motywowala i dodawala jej pewnosci siebie. To wlasnie po babci odziedziczyla odwage i zamilowanie do motoryzacji. Do tej pory Marcelina Zawadzka nie moze sie pogodzic z mysla, ze tej jakze wyjatkowej kobiety, która byla dla niej wzorcem i opoka, nie ma juz w jej zyciu.
– Bardzo tesknie za moja babcia, czesto ja wspominam, bo to byla taka osoba, która zawsze bardzo we mnie wieryla. Mówila: „Marcysiu, jestes cos warta, jestes warta wiecej, niz ci sie wydaje”. Taka byla wlasnie moja babcia, pomagala mi uwieryc w siebie i miala bardzo, ale to bardzo nietuzinkowe myslenie – mówi agencji Newseria Lifestyle Marcelina Zawadzka.
Prezenterka z nostalgia wspomina beztroski okres dziecinstwa. Uwielbiala wtedy spedzac czas z babcia, sluchac jej opowiesci i dobrych rad. Z przyjemnoscia pomagala jej tez w domowych obowiazkach i wiele sie od niej nauczyla.
– Jak bylam bardzo, ale to bardzo malutka, to moja babcia miala taka swoja chatke, w której siedziala az do momentu, kiedy przyszly pierwsze przymrozki. Babcia miala kaczki, kury, gesi, a teraz sie okazuje, ze na planie „Farmy” wlasnie z takimi obcujemy. Ja bylam wtedy bardzo mala, ale pamietam, jak zajmowala sie nimi, jak je wyprowadzala i one wlasnie chodzily gesiego. Ja tez z nia chodzilam – wspomina.
Marcelina Zawadzka wspomina, ze babcia mocno kibicowala jej w kariere zawodowej i nawet kiedy nie wszystko ukladalo sie po jej mysli, umiala ja pocieszyc i przywrócic jej wewnetrny spokój.
Pani Maria zmarla ponad trzy lata temu w wieku 95 lat. Marcelina Zawadzka przyznaje, ze do tego miejsca w Malborku, w którym spedzala czas z babcia, wciaz ma ogromny sentyment.
– Teraz tam na tym miejscu, gdzie byla chatka babci, moi rodzice wybudowali dom. Caly czas tam mieszkamy i bardzo lubimy to miejsce – dodaje prezenterka.